Angielski
À propos języka angielskiego - nie lubię polskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej jego wymowy (wymieniam te, bo je bardzo dobrze znam, mniej więcej w 90% mógłbym rozpoznać narodowość mówiącej osoby). Ale je da się zrozumieć. Gdy słucham Amerykańskiej wymowy na np. CNN czy MTV czy gdziekolwiek to fajnie to brzmi. Taki angielski lubię.
Ale gdy słucham czegoś na BBC Prime, gdzie mówią w brytyjskim angielskim z tamtejszą wymową... nie rozumiem prawie nic około połowy tego co mówią (może trochę przesadziłem z tym prawie nic). Jakby to był całkowicie mi zupełnie nowy obcy język. Ciekawe zjawisko, które pokazuje jak daleko nam (może prawie) wszystkim do znajomości języka angielskiego.
Dlatego po szkołach uczą brytyjskiego angielskiego ; )
Uczyłem się rok amerykańskiego angielskiego (w krakowskim Felbergu), ale potem na szczęście mi przetłumaczyli w gimnazjum, że trza brytyjski poznawać ; )
No i teraz pogadam tak samo z amerykaninem jak z brytyjczykiem, szwedem czy australijczykiem ; )
Znajdź sobie fragment szkockiego lub irlandzkiego angielskiego. Mi przed maturą nauczyciel puszczał, w ramach przygotowania do słuchania. Masakra!
Słyszałem. Więcej, miałem okazję z rodowity „hardcorowym” Irlandczykiem rozmawiać. Eee, dziękuję, postoję...
Szkot czy Irlandczyk (ten ostatni w szczególności) to małe piwo w porównaniu z Japończykiem, Hindusem czy co najgorsze Chińczykiem mówiącym po angielsku ;-) To jest dopiero masakra – słuchać kogoś, kto ma problemy z wymówieniem końcówek wyrazów (Chińczyk, generalnie gada jakby zachomikował miskę ryżu w ustach), albo kogoś, dla kogo między r i l nie ma zasadniczej różnicy (Japończyk), albo kogoś kto słowo „user” wymawia „łizer” (Hindus).
Wydaje mi się, że dyskutowaliśmy o ludziach dla których angielski to język ojczysty, albo przynajmniej BARDZO urzędowy ; )
@BWGG – FYI w Indianowie na przyład j. angielski jest jednym z języków urzędowych ;-P A autor notatki nie ograniczył się do rozprawiania, jak brzmi brytyjski angielski i amerykański angielski. Ty sam zresztą również wspomniałeś o Szwedach, tak więc niebardzo rozumiem Twoją uwagę na temat mojego komentarza ;-P
Osobiście nie rozumiem dlaczego angielski jest najpopularniejszym językiem. Jest tak naprawdę cholernie trudny i nie nadaje się na język ogólnoświatowy.
A w Szwecji to przypadkiem angielski urzędowy i to bardzo bardzo nei jest? : )
@Tarnum
Najpewniej przez liczbę użytkowników? : )
@BWGG, Tarnum – nie, angielski nie jest językiem urzędowym w Szwecji ;-P Po prostu każdy Szwed od małego jest uczony angielskiego, ot co. Jeśli chodzi o liczbę osób znających angielski na świecie to raczej wynika to z powodów historycznych, a nie z tego, czy angielski się nadaje, czy nie na język ogólnoświatowy. Swoją drogą IMHO angielski właśnie nadaje się na taki język, bo jest raczej jednym z tych prostszych.
Napisałem, że angielski jest międzynarodowym z powodu ilości użytkowników, a nie że ludzie znają angielski bo jest międzynarodowy.
Na ustanowienie angielskiego językiem międzynarodowym wpłynęła ilość użytkowników. Na ilość użytkowników wpłynęły czynniki historyczne.
Angielski wbrew pozorom nie jest prosty. Słyszałeś o takim wynalazku jak esperanto? Podobno mega łątwe ; )
A za ten urzędowy angielski w szwecji to bym sobie dał głowę uciąć. No cóż, coś mi się pewnie po****** ; )
Rozmawiałem swego czasu z Norwegiem (dość leciwym panem) i jego angielska wymowa (na ile moja wiedza pozwala stwierdzić) była świetna. Skandynawowie uczeni są angielski od bardzo młodych.
@BWGG – IMHO angielski jest o niebo łatwiejszy niż polski, niemiecki czy jakikolwiek inny język europejski rozwinięty – że się tak wyrażę – „w sposób naturalny” ;-) Co miałeś na myśli pisząc, że angielski wbrew pozorom prosty nie jest? Chodziło Ci o sam język czy o jego naukę?
Żeby dobrze poznać podobno francuski jest łatwiejszy, słyszałem od gościa, który oba (en i fr) ma w małym palcu i często podróżuje po Europie.
@Dekoderek – no dobra, ale pod jakim względem prostszy? :-)
Większość 40-50 latków szybciej nauczy ci się niemieckiego niż angielskiego ; )
W niemieckim nie wiem czemu, ale miażdzyły mnie słówka, gramatyka wchodziła odwrotnie proporcjonalnie. W angielskim jest na odwrót ; )
Anyway, o „trudniejszym” angielskim mówiłem w kontekście innych języków – np. wymienionego esperanto ; ) (może wydaje mi się łatwy daltego, że opiera się w dużej mierze na polskim – przynajmniej słówka, gramatyka juz nie do końca).
W sumie to też bym to pytanie zadał :) I myślałem właśnie o tym, żeby uzupełnić.
Więc tak, z tego co wiem (też się obu uczę, przy czym angielskiego nieporównywalnie dłużej) to zrozumienie samej wymowy jest łatwiejsze. I gramatyka jest dość podobna do polskiej, do angielskiej trzeba się przyzwyczajać (szczególnie zasady tworzenia czasów, itp). Ale w sumie w większości opieram się nie na swoim zdaniu tylko doświadczeniu innych :)
@Dekoderek, BWGG – bo widzicie, wydaje mi się, że generalnie sposób nauczania angielskiego w szczególności w Polsce, jest średniawy – zbyt duży nacisk kładzie się na gramatykę, która nie jest aż tak istotna. Ważne przecież, żeby się dogadać. Gdy obcuje się z angielskim na codzień, czyta książki i gazety, strony internetowe, ogląda filmy w wersji oryginalnej (btw – uważam, że gdyby w Polsce zamiast lektora były napisy, Polacy znacznie lepiej znaliby np. angielski), to po prostu gramatyka sama „wchodzi w krew” – w jakich kontekstach używa się jakiego czasu przykładowo, albo jakichś bardziej egzotycznych konstrukcji gramatycznych. Ale nie, u nas to trzeba się wykuć na pamięć różnic pomiędzy present perfect a past simple…
Dobrze prawi, polać mu.
Zaznaczam jednocześnie, że zawsze trafiałem na dobrych (w liceum to i bardzo dobrych ; )) nauczycieli angielskiego. Ale wiem jak było z „nauczycielką” w klasie obok.
Co do gramatyki – moja anglistka wiedziała, że mi tego nie wbije do głowy ; p
Sisi doskonale sytuację podsumowała. Żaden anglik, z którym gadałem na ten temat, nie odróżnia czasów teraźniejszych po nazwach. A za to spróbujcie powiedzieć anglikowi forward lub water w „polskiej” (uczonej u nas) wymowie i sprawdźcie za którym razem zrozumie…
@BWGG, Dekoderek – nie przyszło Wam do głowy, że jestem kobietą? ;-P Mój nick jest aż tak bezpłciowy? ;
P Zaraz focha jakiegoś zapnę, to może po tym rozpoznacie we mnie kobietę ;)Wracając do jezyków – kiedyś rozmawiałAm ze znajomą, która zajmuje się lingwistyką. Otóż powiedziała mi, że Polacy zasadniczo na tle innych narodów europejskich mają naprawdę dobrze – we wszystkich językach europejskich jest może z pięć dźwięków, które nie występują w języku polskim. Ale fakt – jak się posłucha niektórych lektorów, to lepiej zatkać uszy ;-)
P.S. Ja też wolę amerykański angielski i już kilkakrotnie Amerykanie robili wielkie oczy, jak im oświadczałam, że z Polski jestem (podejrzewam, że robili wielkie oczy również dlatego, że zastanawiali się, na którym ten kraj jest kontynencie ;-] ale to już inna para kaloszy) i szczerze mówiąc – też mam więcej problemów ze zrozumieniem Angola niż Amerykanina (choć przy jednym kolesiu z Wendy’s w stanie Ohio to nawet Chińczycy są wyjątkowo zrozumiali ;
]). Jak to jeden Angol skomentował: „Too much telly, huh?” ;)Ja za cholerę nie zrozumiem tych problemów ze zrozumieniem anglika ; ) Widocznie się zbyt dużo Monty Pythona naoglądałem ; )
A za niezakumkanie nicku pardon, cięzki dzień za mną, a jeszcze cięższy przedemną ; )
Przepraszam, rzeczywiście wyszedłem z prawy pisania „bezpciowo” w jakkolwiek wątpliwych sytuacjach. Proszę, bez focha jeszcze tym razem.
Ha! Ktoś kto woli amerykański. Ja nie będę się na ten temat wypowiadał jak bardzo go lubię, bo ludzie zazwyczaj zaczynają w pewnym momencie na mnie dziwnie patrzeć jak za bardzo się zachwycam :)
BWGG: Montych to i ja rozumiem :) Ale tak jak na samym początku pisałem – seriale na BBC Prime zabijają (językiem i fabułą).
Kurde, poprzekreślało się i jeszcze mi wypluwa, że nie mam uprawnień do edycji komentarza (?).
@BWGG – no to masz odpowiedź. Ja na przykład od zawsze miałam do czynienia z amerykańską wersją – począwszy od piosenek Tiny Turner i Shakin’ Stevensa w latach 80-tych na serialach z amerykańskiej telewizji, które teraz zdarza mi się oglądać, skończywszy. Ty natomiast karmiłeś uszęta Monty Pythonem i voila :-)
Biję zakład, że Dekoderek też miał głównie do czynienia z amerykańskim angielskim :-)
Monty ratował moją psychikę dopiero gdzieś 10 miesięcy temu pierwsz raz ; )
Dobra, poddaję się wobec tego :-)
sisi, gratuluję wygranej, wychowałem się na MTV, a teraz doszło CNN, MTV Base, a większość filmów które ogładam to produkcje Hollywood w oryginale :) Dlatego angielski (Angielski) wydaje mi się nieco obcy.
Swoją drogą, sisi, na temat miejscowości myślę, że moglibyśmy odbyć małą pogawędkę, ale to raczej nie tu i nie teraz :)
No to ja się wyłączam ; p
@Dekoderek – Wołomin, widzę ;-P Jestem w temacie – właśnie oglądam Rodzinę Soprano ;-) (btw – tam to dopiero jest amerykański angielski w wydaniu hardcore)
Nie o Wołomin mi chodzi, a o wybór Trójmiasto/stolica :)
Ooo, też jesteś z trójmiejskiego desantu? ;-) Dobra, bo się off-topic robi ;-)
To by było zbyt łatwa :) Ale tak, ot się robi, ew. na jabber zapraszam jeśli chcesz pogadać :)
Hmm, nigdzie na stronie nie ma mojego jabbera chyba :) Więc korzystam z dekoderek@pajeczynka.net :) - info dla potomnych będzie